Teraz
Snapshot tego, co zajmuje mój umysł i czas w tym konkretnym momencie. Przecięcie pracy zawodowej, projektów pobocznych i osobliwych króliczych nor, w które inżynierowie oprogramowania mają tendencję wpadać gdy zostają bez nadzoru.

Aktualizacja: sierpień 2026 · Inspirowane nownownow.com
Praca
Etat
Inżynier oprogramowania w Josera / Erbacher Food Family. Firma działa w trzech dywizjach: Petfood (premium żywienie dla psów, kotów i koni), Agrar (pasze dla zwierząt gospodarskich i rozwiązania rolnicze) oraz Food Intelligence (składniki B2B dla przemysłu spożywczego). Nie software house — firma która robi fizyczne produkty, wysyła je tirami i ma do czynienia z prawdziwymi łańcuchami dostaw. W praktyce "inżynier oprogramowania" oznacza noszenie każdej czapki w razie potrzeby: SRE, architekt, platform engineering, security, devops. Bycie przy rzeczywistej produkcji zamiast w czysto wyimaginowanym świecie cyfrowym jest pewnego rodzaju antidotum na bańkę tech-trendów. Ma dynamikę startupu ze wszystkimi plusami i minusami jakie to implikuje. Na wiele można narzekać, ale nie na nudę i nie na brak ciekawych wyzwań. Co mi pasuje.
WebPlumber
Projekt poboczny z grupą znajomych, trochę naprzeciw nurtowi. Obserwacja założycielska: trzy czwarte sieci da się ustabilizować bez sięgania po rozwiązania z pierwszych stron magazynów — rozwiązania projektowane dla średnich/dużych korporacji z bardzo specyficznymi wymaganiami skalowania, których większość projektów nigdy nie osiągnie. Łatamy cieknące bazy, podbijamy wersje, piszemy testy tam gdzie ryzyko faktycznie żyje. Inkrementalna modernizacja zamiast przepisywania.
Projekty
Ravner
System rozpoznania który buduję żeby podrapać konkretne swędzenie. Ból: istniejący tooling rekonowy to albo kolekcja rozłącznych skryptów wymagających ręcznej orkiestracji, albo enterprise kolosy kosztujące więcej niż cele są warte. Ravner łączy płytkie skany powierzchniowe (tooling Project Discovery, napisany w Go) z Elixirem jako orkiestratorem. Dlaczego Elixir? Bo BEAM obsługuje współbieżność i fault tolerance w sposób który sprawia że trzy czwarte typowego stacka infrastrukturalnego wyparowuje. Żadnych kolejek wiadomości. Żadnych osobnych job runnerów. Żadnej orkiestracji kontenerów dla prostego skalowania. VM po prostu... to ogarnia. Niebezpiecznie zerkam przy okazji na Gleam.
Królicze nory
Aktualnie błądzę po architekturze, chmurze, governance, cyberbezpieczeństwie i networkingu. Terytorium gdzie abstrakcje w końcu przeciekają i ktoś musi rozumieć co faktycznie dzieje się pod spodem. Stąd obsesja na punkcie Linuxa. Stąd pain stack. Nie ekspert w żadnej z tych dziedzin — po prostu ktoś kto ciągnie za nitki dopóki sweter się nie rozpruje.
Języki
Go to mój chleb powszedni — głęboko zakorzeniony, szczerze kochany. Ale Rust stał się czymś w rodzaju kompasu. Uczy pokory jak kij keisaku w praktyce Zen: ostro, natychmiast, bez możliwości dyskusji. Więc się zamknę i będę dalej dłubać w Tokio i lifetimes. Elixir to moja nowa fascynacja — zakochałem się w filozofii Erlanga. Rynek i rozsądek mówią nie. Rzadko mnie to powstrzymuje.
Czytam
Aktualny stack
Paradoksalnie kopię w fundamentach — im dłużej pracujesz, tym bardziej uświadamiasz sobie jak wiele znaczą podstawy.
- Nemeth „Unix and Linux System Administration"Biblia sysadmina, 5. edycja. Bo nawet jeśli nigdy nie będziesz zarządzać serwerami bare metal, zrozumienie jak OS faktycznie działa zmienia sposób myślenia o wszystkim co na nim stoi.
- Kleppmann „Designing Data-Intensive Applications"Najlepsza książka techniczna napisana w ostatniej dekadzie. Kropka. Każdy rozdział to masterclass jasnego myślenia o systemach rozproszonych.
- Bringhurst „Elements of Typographic Style"Nie potrafię się powstrzymać. Biblia typografii, znowu. Nie chodzi o fonty — chodzi o rytm, proporcje i szacunek dla czytelnika.
- Mary Beard „SPQR"Bo Rzym wyjaśnia wszystko o tym jak naprawdę działają organizacje, polityka i władza. Bardziej relewantna do życia korporacyjnego niż jakakolwiek książka biznesowa.
Piszę
Medium
Dwie dekady zmagań z kodem, codziennie upokarzany przez syndrom oszusta. Luźne refleksje o LLM-izacji naszej branży, stoickie frameworki dla długu technicznego, i jakakolwiek królicza nora w której aktualnie się gubię. Mniej tutoriali „jak promptować", więcej rozważań „co to dla nas jako zawodu oznacza". Część z tego ukazuje się teraz pod szyldem Web Plumber.
- The Panther in the Mud: Why Winning Every Benchmark Is How You Lose the WarKilkaset nienagannie uprzejmych goroutines toczy przypadkową wojnę na wyczerpanie z bazą danych. Najnowszy tekst, napisany pod szyldem Web Plumber.
- Elixir & We've Been There Before (Or: The Aqueduct Had Running Water All Along)Czterdziestoletnia odpowiedź na współczesną współbieżność — filozofia stojąca za orkiestratorem Ravnera, spisana.
- I Am No Longer a Programmer — and I Tried, Briefly, to Feel Bad About ItEsej o LLM-izacji w najczystszej postaci — dlaczego właściwą reakcją nie jest ani żal, ani panika.
Pełne archiwum jest na stronie z tekstami — albo bezpośrednio na Medium.
Uczę się
Niemiecki
Początkowo bo stawia opór — język który zmusza do myślenia w strukturach. Potem wydarzyło się "Adieu" 17 Hippies — berlińska melancholia w rytmie walca — i nagle niemiecki nie był tylko solidny, był piękny. Marlene Dietrich przypieczętowała sprawę. Język ma niesprawiedliwie złą reklamę. Fakt że pracuję dla niemieckiego koncernu to korelacja, nie przyczyna.
Muzyka
Playlista 1000+ tracków zatytułowana "...stoic..." wymykająca się klasyfikacji gatunkowej. Industrial spotyka kabaret spotyka cokolwiek co pasuje o 2 w nocy. Wspólny mianownik to chyba intensywność i pewna powaga — muzyka która traktuje siebie poważnie bez przepraszania.
Pain stack
Każdy zasługuje na swój kryzys wieku średniego. Mój manifestuje się jako: Arch, i3, tmux/zellij, vim/helix, podman, nix, a żeby było za mało komplikacji, nu shell. Paradoksalnie wygodnie. Nauka Rusta kontynuowana w tle — traktuję to jako kata pomagające zrozumieć to co wcześniej wygodnie ignorowałem o pamięci i ownership.
Życie
Filozofia i duchowość
Połączenie stoicyzmu — w który wkręciłem się chyba dość głęboko, choć trudno się do tego przyznać, odkąd broicyzm jest na fali; mój jest tym „pomimo", a nie narzędziem — oraz zenu, którym zaraziłem się przy pierwszym zetknięciu z dorobkiem Alana Wattsa i D.T. Suzukiego. A potem poszło z górki.
Ciało
Eksperymentuję z paleo. Dwa lata regularnej siłowni, ostatnio rozgałęziam się w kalistenikę — bo jak się tyle siedzi przy komputerze, to w końcu trzeba. Nabyłem kettlebells. Posiadam TRX który optymistycznie wierzę że kiedyś zacznę używać poprawnie.
Gotuję
Japońska obsesja się pogłębia — nie dlatego że to modne, ale z pietyzmu Japończyków: to samo cięcie powtórzone tysiąc razy, aż staje się modlitwą. Sushi i sashimi — kompetentnie. Udon — przyzwoicie. Ramen — podstawy do rytualnego samobójstwa. Pracuję nad tym.

