Historia
Czyli właściwie dlaczego skręciłem w tę uliczkę...

Nazywam się Krzysztof Krzyś. Tak, Krzyś – czyli w zasadzie zdrobnienie imienia Krzysztof. Można powiedzieć, że od samego początku zostałem wychowany w kulturze DRY (Don't Repeat Yourself) i unikania redundancji. Na dodatek dla każdego, kto nie jest Polakiem, te pfęć liter nazwiska stanowi barierę językową nie do przebycia. Pseudonim „Guttenbergovitz” narodził się przy piwie w londyńskim Cart & Horses (kultowej kolebce Iron Maiden). Znajomy próbował mnie komuś przedstawić; mój wschodnioeuropejski akcent zderzył się z trwającą od godziny dyskusją o historii typografii i tak powstał ten habsbursko-gutenbergowski potworek. Przylgnął do mnie na dobre.
Zacząłem pisać kod w bloku z wielkiej płyty, wklepując polecenia BASIC-a do ZX Spectrum. Potem przesiadłem się na Atari (ludzi od Commodore serdecznie przepraszam). Wtedy nie chodziło o komputery czy karierę – chodziło o czystą magię tworzenia czegoś z niczego. Po klasycznej edukacji matematyczno-fizycznej skręciłem w stronę humanistyki. Ten rozkrok pozwolił mi zrozumieć coś, co potwierdzam do dziś: większość trudnych problemów technicznych to w rzeczywistości problemy międzyludzkie. Kod to tylko narzędzie wykonawcze.
Przez ostatnie dwadzieścia lat przeszedłem pełen cykl. Projektowałem do druku (DTP), administrowałem bazami SQL w agencjach reklamowych i pisałem platformy e-commerce w Londynie. Potem przyszła era chmury, Docker i konteneryzacja w Norweb. Dziś, jako Software Engineer w firmie Josera, robię właściwie wszystko – od SRE i architektury, przez edukowanie zespołu, aż po trenowanie pokemonów... znaczy LLM-ów. Praca w firmie produkującej żywność (niebędącej software housem) to świetne zderzenie cyfrowego hype'u agencji z twardą rzeczywistością realnego produktu. Zamiast kolejnej prezentacji dla klienta, tu inżynieria dotyka fizycznego świata. To trzeźwiący i potrzebny shift perspektywy.
Z czasem nauczysz się cenić prostotę ponad wszystko inne. Widziałem zbyt wiele systemów zarżniętych przez bezkrytyczne gonienie za trendami z konferencji. Dziś wolę pisać czytelny kod, stawiać na solidne observability i zachować zdrowy, inżynierski cynizm.

